Sposób na lekturę


Cześć! Dzisiaj na tapet weźmiemy temat-rzekę, mianowicie rozmawiać będziemy o lekturach szkolnych, które są niewątpliwie zmorą, a jeżeli nie, to często przysparzają wiele kłopotów. No bo jak tu zrozumieć poetę, a i jeszcze żyjącego kilka wieków przed nami. I w ogóle po co nam to? I tak dalej, i tak dalej... Nie skupię się się jednak na lekturach pod względem tego, czy warto je czytać, bo o tym można mówić i mówić. A nawet jeśli powiem, że nie warto - to dalej ci, którzy lubią, będą je czytać. I odwrotnie. 
Opowiem Wam o swoich metodach, by szkolna lektura straszną nie była. Tak trochę od strony technicznej! 

Wykorzystanie, czyli...

Ten podpunkt jest banalnie prosty. Wiadomo, że w życiu codziennym nie będziemy popierać swoich racji stanowiskami bohaterów literackich. Możemy co najwyżej zabłysnąć wiedzą, no ale lektury w całej Polsce są takie same, więc dużo nie nabłyszczymy. Lektury mają nam się przydać na testach po gimnazjum i maturze. I możliwe, że na studiach, jeżeli swoją przyszłość kierujemy w stronę pięknego języka polskiego. Wracając do wykorzystania - nie chodzi o to, by lekturę streścić, a resztę się domyśl, panie sprawdzający. Trzeba nagiąć wątki tak, by pasowały do naszego stanowiska lub innego utworu. O tym w następnym punkcie. 

Co jest ważne? 

Nie wystarczy lekturę przeczytać, by lekturę znać. Co więcej, zabrzmi to dziwnie, ale w czytaniu lektur nie czytanie jest najważniejsze. Wyjątek: Chyba, że jesteś osobą, która naprawdę czerpie radość z każdej formy poezji i literatury, niezależnie od autora, gatunku i epoki literackiej. Powoli zbliżamy się do meritum wypowiedzi. Zadajmy więc sobie trochę zagadek.
Dlaczego akurat ta lektura jest w spisie lektur? To moje ulubione pytanie, bo najprzydatniejsze. Jakiś czynnik sprawia, że akurat ta pozycja jest wymagana, ma pomóc nam w przygotowaniu do zdania egzaminów, zastosowania przykładu w pracach. Nie jest to jednoznaczny wykładnik i w każdym wypadku może być zupełnie różny. Jeżeli nie wiesz, jak znaleźć klucz do tego zamieszania, sprawdź w internecie lub (co polecam ja) zapytaj osoby z klasy wyżej. Lub klas. 
Pytania pomocnicze: Czy w lekturze występuje szczególny rodzaj bohatera? Czy lektura odzwierciedla stanowiska danej epoki i jeżeli tak to jakie? A może jest wręcz przeciwnie - nie pasuje? Jaki wpływ ma autor na literaturę - czy wprowadza nowe pojęcia, typy bohaterów? I tak dalej! Oczywiście przyczyn może być więcej, szukajcie więc, a znajdziecie. 


Do rozprawek! 

Prace, w których trzeba uzasadnić swoją tezę najczęściej obracają się wokół określonego tematu. Zorientujcie się, jakie motywy występują w lekturze, którą omawiacie. Wystarczy streszczenie, czy internet. Nie wierzę, że jestem aż tak zły, że polecam streszczenia. Świecie lekturowych konserwatystów, proszę mi wybaczyć. 

Co robię ja? 

Ja czytam lektury. Bo lubię książki i lubię też klasyki. Jednak, aby łatwiej mi się czytało, przed czytaniem tak powierzchownie orientuje się, o czym dana książka jest. Naprawdę jestem zależny od innych, bo osobiście lubię zapytać kogoś, kto daną lekturę zna: "Czytałaś "Kordiana"? Fajny jest i o czym? Tylko nie zdradzaj zakończenia." Gdy już zabieram się do czytania, biorę opracowanie i zabieram się za lekturę... lektury! Zazwyczaj po rozdziale lub po akcie, jeżeli to dramat, analizuję w głowie, o czym był fragment, jakie są postawy bohaterów i sprawdzam w opracowaniu, czy dobrze zrozumiałem treść. I tak do samego końca. Potem w głowie odpowiadam sobie na pytania, które napisałem wyżej i ponownie sprawdzam. 

To wszystkie wskazówki. Najważniejsza zasada, którą chciałem tym wpisem Wam przekazać: jeżeli nie lubicie lektur to ich nie czytajcie. Ale nauczcie się kombinować tak, by wyglądało na to, że ją przeczytaliście. Tak będzie o wiele łatwiej. Bo - powtórzę - lepiej nie przeczytać i wybadać wszystkie wątki z opracowania niż przeczytać, a za Chiny nie wiedzieć, o co temu pisarzowi szło. 


9 komentarzy:

  1. Do połowy liceum czytałam wszystko, potem już wybiórczo. Nie przepadam za przymusem czytania, więc często sięgałam po opracowania, chyba że lektura była krótka lub czymś mnie zainteresowała. Teraz studiuję filologię polską, więc i tak muszę lektury czytać jeszcze raz - interpretacja szkolna a ta na studiach to niebo a ziemia. Co więcej, na studiach interpretacje szkolne czasem obalamy jako niemożliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja jestem w drugiej liceum, więc nie mogłem odnieść się do tego, w jakim stopniu pracuje się na podstawie lektur szkolnych. Ale już za dwa lata się dowiem :3 Co prawda nie filologię, bo przymierzam się do czegoś innego, aczkolwiek podobnego.

      Usuń
  2. Też tak robię, że próbuję ułożyć sobie w głowie to co właśnie przeczytałam i jest mi łatwiej :) A nawet jak nie przeczytam książki, bo najzwyczajniej w świecie nie mogę się skupić, to czytam opracowanie, rozmawiam ze znajomymi o czym ta książka jest i wtedy już mam jakiś zarys fabuły i przynajmniej wiem o czym nauczycielka mówi na lekcji :)
    Pozdrawiam, Karolina :)

    OdpowiedzUsuń
  3. powiem tak - staram się daną lekturę przeczytać zanim będzie ona moją lekturą xd np takie quo vadis przeczytałam w wakacje przed 2 gim a w 3 sobie przeczytałam drugi raz już bezproblemowo bo akurat tę powieść Sienkiewicza kocham z całego serca ;) wszystko to bardzo mądre co piszesz, serio :D:D, postaram się zastosować w przyszłości, tylko że ja jestem bardzo leniwa i... no, czytając lekturę nie chce mi się zastanawiać co autor chciał przekazać a potem porównywać tego z opracowaniem, no ale , spróbuję, w przyszłości :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdarza mi się nie czytać lektur, zwłaszcza takich grubszych (choć przeżyłam to piekło i przeczytałam Lalkę!), ale cieniutkich nie odpuszczam (oprócz Jądra Ciemności!). Niektóre są naprawdę ciekawe i przydatne, ale zgadzam się całkowicie z moją polonistką, że większość z nich po prostu nie jest ponadczasowa i dla współczesnej młodzieży nie ma żadnego przesłania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mimo iż kocham czytać to lektury szkolne to dla mnie istna zmora! Czasami zdarzy się tak, że danej lektur nie przeczytam, a tłumaczę się dosyć głupio, bo robię to tak: "Ja mam ciekawsze książki do czytania" ;) Postaram się zastosować do Twoich rad, bo wiadomo; lektury ważne są, ale zgadzam się z komentarzem powyżej. Niektóre lektury nie są ponadczasowe i nie niosą żadnych wartości dla współczesnej młodzieży. Pozdrawiam, Arystea :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy, przenigdy nie czytam lektur! Kocham czytać, ale lektury są dla mnie katorgą, jednak zawsze czytam streszczenia szczegółowe i ogólne, staram się jak najwięcej dowiedzieć o fabule, bohaterach i innych. No, może przesadziłam, że nigdy nie czytam, ale rzadko się zdarza, że przeczytam lekturę od deski do deski, choć staram się ją przerzucić i (mocno naciągane) przeczytać. Ale postaram się i dostosuję do twoich rad. Buziaki, Idalia ;**

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawda jest też taka, że wiele lektur obowiązkowych niekoniecznie pasuje do naszego wieku, do tego, co akurat mamy w głowie. Jest mnóstwo książek, których w szkole nie mogłam przebrnąć, a te dwa, trzy lata później się w nich zakochałam. Wydaje mi się, że nawet, jeżeli nie czeka mnie już egzamin gimnazjalny/matura, to warto wrócić do niektórych lektur, bo przekazują co wyjątkowo ważnego, czego nie zrozumieliśmy wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wprawdzie czytam lektury, ale widząc jak wszyscy wokół sięgają po streszczenia, mam wrażenie, że cel ich czytania zanika. Obecna młodzież w większości nie rozumie, że znajomość klasyki może później przydać się choćby na egzaminach, a wiedząc, że tego typu książki często nie należą do najciekawszych, po prostu pokrótce zapoznają się z fabułą. Z drugiej jednak strony dodanie kilku pozycji do kanonu lektur, które cieszą się popularnością wśród czytelników, również są wartościowe i dostosowane wiekowo, ale takich, które mogłyby bardziej zaciekawić gimnazjalistów, czy choćby uczniów podstawówki, na pewno by nie zaszkodziło. Poznawanie lektur owszem, jest bardzo istotne, ale zachęcanie do czytania powinno być według mnie równorzędnym celem.

    OdpowiedzUsuń