Wakacje są po to, by... się uczyć!


Podróżować, nadrabiać czytelnicze zaległości, odwiedzać rodzinę, znajomych, przyjaciół, sąsiadów i sąsiadki, uprawiać sport, gonić, biec, latać ponad, spać do południa, nie spać do rana, imprezować, zakochiwać się? Tak. Może. Nie wiem. Wiem za to, że wakacje to dobry czas na... naukę! 

W tym momencie nie żartuję. Jestem stuprocentowo poważny i przysięgam z ręką na serduszku, że nie istnieje nic lepszego niż nauka z własnej, nieprzymuszonej woli w wakacje. Tak, wszystko ze mną w porządku i jestem zdrowy, taką przynajmniej mam nadzieję. Ale z wiekiem coraz bardziej zauważam upływający czas. A ostatnio doszło do mnie, jak bardzo go marnuję. Za miesiąc idę do drugiej klasy liceum. Zaczną się rozszerzenia, a co za tym idzie także płacz i zgrzytanie zębów. Okropnie boję się rozszerzonej historii, bo z polskim (cudownym i najlepszym, 9 godzin w tygodniu) i wosem jestem zaprzyjaźniony. Więc z jednej strony mam rok szkolny pełen harówki, a potem dwa miesiące czystej laby i powinienem się zachwycać tym czasem, ale najwyraźniej z tego wyrosłem. Bo przez to całe lenistwo czuję niemożliwe wyrzuty sumienia, że nie robię niczego produktywnego. Więc zacząłem.

Po prostu rób to, co lubisz

Nie wierzę, że istnieją osoby, które nie interesuje nic. Jeśli już nawet takie są, to szczerze im współczuje. No bo czym jest człowiek bez zainteresowań i pasji? Odpowiedź jest prosta - niczym. Ja natomiast na pasjach się nie skupiłem. Na tapet wziąłem to, czego się boję w drugiej klasie. Historia i matematyka. Co jest większym wyzwaniem? Oczywiście, że historia. Ogólnie sprawa u mnie ma się tak - uwielbiam historię, jest dla mnie interesująca, ale mam do niej zbyt olewające podejście. Sądzę, że wszystko przyjdzie mi ot tak i że moja fotograficzna pamięć zapamięta wszystkie fakty po kilku spojrzeniach na stronę. Ależ nie, z historią nie ma tak łatwo. Trzeba się na niej niezwykle skupić i wciągnąć, żeby coś z tego wyszło. W ciągu roku zwyczajnie nie ma na to czasu, bo natłok wszystkich przedmiotów nie pozwala, by skupić się na czymś szczególnym. Dlatego też postanowiłem, że to historii poświęcę ostatni miesiąc wakacji i ani trochę nie żałuje tej decyzji. A wiecie czemu? Bo zwyczajnie mnie to interesuje i jest to moja pasja. A matematyka swoją drogą, jakoś nam się nie układa. Najlepsze jest to, że matematykę lubię, gdy ją rozumiem. I czasami wydaje mi się, że ją rozumiem, bo policzę coś po swojemu, a dopiero kłopoty zaczynają się wtedy, gdy okazuje się, że nagiąłem kilka zasad matematycznych. No, matmo, trochę luzu. 

Przedmioty szkolne? Wcale nie!

I nie sprowadza się to jedynie do przedmiotów szkolnych. Rozwijać można wszystko. Umiejętności kulinarne, malowanie, rysowanie, robienie zdjęć, nawet grzebanie w silnikach i maszynach. Nie ma się co jednak rozdrabniać na drobne, jak to mówi moja koleżanka. Idź w jednym kierunku, który lubisz. Być może nie wiążesz z nim przyszłości i jest dla Ciebie tylko odskocznią. Rysujesz, ale to tylko tak z nudów, coś tam skrobniesz. Fotografujesz, ale od czasu do czasu, zdjęcia robisz i nic więcej. Zrób ze swojej pasji rzeczywisty użytek i zastanów się - czy to, co robię może pomóc mi w przyszłości? A potem, gdy już dojdziesz do wniosku, obierz sobie jeden cel i staraj się w tym kierunku rozwijać, a nie stać w miejscu. Nawet jeśli twoje rysunki czy fotografie są słabe - cóż, każdy zaczynał od zera. Kształć się i trenuj swoje umiejętności, bo kto wie, co może Ci się w życiu przydać. 

No i tak to właśnie wyszła mi z tego wpisu taka mieszanka. Mam nadzieję, że coś takiego Wam się spodoba. Poza tym, przed samą szkołą, chciałbym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami na temat edukacji. Może i doświadczenie mam znikome, ale jeśli czytają mnie osoby, które są pomiędzy gimnazjum a liceum, albo chcą wybrać się na kierunek humanistyczny to chętnie skrobnę dla Was wpis, w którym wyjaśnię Wasze pytania. No problem. Wystarczy napisać! 

Ps. Są tu może fani serii "Domu Nocy"? Posiadam ósmą część, którą dostałem na urodziny. Poprzednich części natomiast nie czytałem i w sumie nie zamierzam, więc gdyby ktoś chciał się ze mną wymienić to byłbym bardzo chętny! 

Nie byłbym sobą, gdybym nie wstawił piosenki, wiem. 

15 komentarzy:

  1. Popieram taka wakacyjna nauke. Ja przykladowo zakupilam niedawno gitare i bawie sie w samouka;)

    Pokolenie-zaczytanych

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w ubiegłe wakacje w ramach przygotowań do konkursu z języka polskiego, ale też własnej chęci, szlifowałam nasz ojczysty język. I proszę - teraz mogę pochwalić się tytułem laureatki wojewódzkiego konkursu i lepiej prowadzi mi się bloga. Twojego dodaję do obserwowanych, zapraszam do siebie: http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post! Teraz oczywiście nie mam już tego problemu, ale w poprzednie wakacje nie zrobiłam nic w kierunku klasy maturalnej i miałam ogromne wyrzuty sumienia :c A historii się ucz, to naprawdę fajny pomysł, bo jak później coś 'trzeba' zrobić, to z doświadczenia wiem, że okropnie się nie chce. A z historią żartów nie ma, bo i materiału przecież dużo :P Dlatego przyklaskuję temu pomysłowi i sama zabiorę się za to, co bym chciała rozwijać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć. :) Akurat też ostatnio pisałam o pasjach. Jak beznadziejnie, że niektórzy nawet nie próbują szukać jakiejś dla siebie!

    Rozbawiłeś mnie tą matmą. :D A poza tym jak tu zajrzałam, od razu poczułam wyrzuty sumienia - we wrześniu mam poprawkę z gramatyki opisowej (jestem na filologii polskiej) i powinnam się właśnie uczyć... :p

    Według Twojego posta moje wakacje przebiegają prawidłowo. :) Rozwijam się w kwestii blogowania, czego chciałam od dawna i chyba znalazłam sport dla siebie i psa, na czym bardzo mi zależało. No i uczę się, uczę. Grr. Nie znoszę gramatyki. :p

    Na pewno będę do Ciebie zaglądać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę powodzenia w nauce i na pewno to zdasz! Jeszcze nie wiem, czym jest gramatyka opisowa, ale będąc na humanie, może kiedyś się dowiem. Biorę nawet filologię polską pod uwagę jeżeli chodzi o studia :)

      Usuń
    2. Polecam Ci ją serdecznie. Jestem zakochana w swoich studiach. :) Na dodatek już od pierwszego roku mamy specjalności - ja wybrałam edytorsko-wydawniczą (UMK). :) A jakie kierunki jeszcze bierzesz pod uwagę?

      Usuń
    3. Zastanawiałem się nad czymś związanym z prawem, ale nie myślałem dokładnie nad specjalizacją. A jeśli nie prawo to właśnie filologia i taki sam kierunek jak Ty :) Lub jeszcze dziennikarstwo. Ale to już taka ostateczność.

      Usuń
    4. To poważne plany. :) Fajnie, że masz już jakieś, na pewno jesteś dużo spokojniejszy, bo wiesz, do czego dążysz. :)

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. W stu procentach się z tobą zgadzam. Sama ostatnio żałuję dni, podczas których nie zrobiłam nic ciekawego lubi niczego nowego się nie nauczyłam :) Chociaż mój plan nauki fińskiego i zrobienia chociaż kilku arkuszy egzaminów zawodowych (czeka mnie pod koniec przyszłego roku!) jeszcze nie wszedł w realizacje, a wciąż pozostaje jedynie w planach to przecież wciąż dużo czytam i piszę (tak, uwielbiam pisać i ponoć robię to bardzo dobrze, ale pozostaje to na razie w formie opowiadań ff) :)

    http://suomianne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Więcej informacji tutaj http://suomianne.blogspot.com :)

      Usuń
  6. Chyba w końcu znalazłam swoją brakującą motywację do fletu, dzięki Furgeł ;-;

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej nominowałam Cię do tagu (lub tagów). Zapraszam :D http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/08/12-sownik-book-tag-i-my-little-pony.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Podpisuję się rękami i nogami pod Twoim tekstem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze napisane! Ja też się uczę w wakacje(angielskiego do wrześniowego testu na specjalizację), trochę bo chcę trochę bo muszę, ale sprawia mi to przyjemność więc uważam to za produktywnie spędzony czas ;) Uczę się też samoakceptacji i wiary w siebie, a to jest o wiele trudniejsze niż jakikolwiek przedmiot :/
    Świetny post, tak lekko się to wszystko czyta :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń