O debiucie Anny Sokalskiej w szóstą rocznicę wydania


Hej! Nareszcie zaczęły się upragnione wakacje, więc pełną parą zabieram się za czytanie, oglądanie i nadrabianie tego, czego odmawiałem sobie przez cały rok szkolny. A dzisiaj przychodzę do Was z debiutem. Z debiutem, który ma dzisiaj szóste urodziny. 

Czytanie pierwszej powieści danego autora jest dla mnie zawsze wielkim wyzwaniem. Nie mogę skupić się na samej opowieści, a bardziej skupiam się na stylu i języku pisarza, próbując wybadać, czy zasłuży na zaufanie i kupno kolejnych powieści w przyszłości. I ta właśnie cecha w debiucie jest najważniejsza. Przynajmniej moim zdaniem. 

W ciągu kilkunastu dni w życiu Bizona następują zwyczajne wydarzenia, które jednak zmienią go na zawsze - w tle pojawia się pozornie oderwana od rzeczywistości historia Anki... Zezwierzęcenie ludzie, zagubieni w ogromnych miastach, szukają swojej tożsamości, odpowiedzi na pytania, kim są i czym tak naprawdę różnią się od innych. Wychowywana przez wujka dziewczyna, uwikłana w mafijno-polityczne gry, postanawia uciec z lodowego Miasta, będącego ośrodkiem cywilizacji, a dalsza wędrówka i napotkani ludzie postawią ją przed koniecznością dokonania ostatecznego wyboru. 

"Melodia końca świata" jest zbiorem opowiadań, więc na pewno na monotonię nie można narzekać. Przeplatają się tutaj różne historie, a każdy może znaleźć coś dla siebie. Świat ludzi zawiera dużo elementów fantastycznych i w powietrzu czuć wszechobecną magię. Początkowo nie mogłem wczuć się w ten świat i, muszę Wam się przyznać, stan ten utrzymał się do końca czytania książki. Nie sądzę jednak, że wina stoi po stronie autorki. Bohaterowie są ciekawie wykreowani, a świat, po którym się poruszają też jest bardzo oryginalny, jednak "Melodia końca świata" nie pochłonęła mnie ani na moment i nie sprawiła, że zamarłem z wrażenia. 

Inaczej jednak ma się sprawa ze stylem autorki. Cóż, zazdroszczę talentu. Anna Sokalska posługuje się bardzo dobrym językiem, nietypowym dla debiutu i nigdy nie powiedziałbym, że napisała go tak młoda kobieta. Szczerze powiedziawszy, zawsze porównuję swoje umiejętności pisarskie z debiutantami (taka dygresja, ze względu na moje hobby). Czasami czytając książkę, myślę "nawet ja napisałbym to lepiej". Tutaj jednak wygrała autorka. I brawa dla niej. 

"Melodia końca świata" to więc debiut nierówny. Zbiór opowiadań obraca się wokół świetnego stylu pisarskiego (który, jeśli przez te sześć lat wbił się na jeszcze wyższy szczebel, zasługuje na miano wybitnego) i lekko nijakiej fabuły. Tak jak powiedziałem - przy debiutach zdecydowanie ważniejsza jest technika, a nad światem, bohaterami czy wydarzeniami zawsze można jeszcze popracować. Nie znaczy to jednak, że zbiór ten nie przypadnie do gustu Wam. Dlatego też zachęcam Was do przeczytania. 


Tytuł: Melodia końca świata
Autorka: Anna Sokalska
Oficyna Wydawnicza ATUT
Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce. Ten fakt nie wpłynął na moją ocenę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz