Dlaczego nie przeczytam Twojej recenzji


Hej. Jest tak gorąco, że absolutnie każdy leży zapewne, pogrążony w niemocy zrobienia czegokolwiek. Ja natomiast piszę wpis. O Was, blogerach. Bo to blogerzy w większości czytają blogi sobie nawzajem. To całkiem naturalna symbioza, nie żeby mi przeszkadzało. Zaglądam na wiele blogów i oczy mi błyszczą ze wzruszenia, gdy obserwuję wzrost ich liczby. Potem jednak następuje chwila smutku. Bo ilość nie znaczy jakość. Przygotowałem więc listę tego, czego nie lubię na blogach.

Po pierwsze - żadnych spojlerów! 

Streszczenia czytam tylko po przeczytaniu lektury i tylko po to, żeby utrwalić sobie wiadomości. Natomiast nie chcę i nienawidzę, gdy opowiadacie mi fabułę powieści, którą polecacie. No weźcie się zastanówcie. Na pewno mnie taka książka nie zaciekawi i jej nie przeczytam. Dlatego też, gdy widzę, że opis fabuły pędzi za daleko, żegnam się z blogiem, wyłączam kartę i nigdy nie wracam. Papa. 

Po drugie - kocham Cię, wydawnictwo!

Sam dostaję książki do recenzji od wydawnictw. Rozumiem, że można podziękować jednym zdaniem w recenzji. Zrozumiem też dwa, na koniec. Ale gdy Wasz wpis zaczyna się, przykładowo: "Dzisiaj zapraszam Was na recenzję NIESAMOWITEJ książki, którą dostałem/am od NIESAMOWITEGO wydawnictwa X i z tego miejsca pragnę im podziękować, naprawdę nie Wiem jak się odwdzięczę. Bardzo się cieszę, że współpracuję z tym wydawnictwem!" to zalewa mnie krew. I siedzę czerwony jak burak. A potem historia się powtarza, żegnam się z blogiem i nigdy nie wracam. 

Po trzecie - bieda, ubóstwo, głód i trzy zdania

Pierwsze spojrzenie na recenzje i już wiem - tego czytać mi się nie chce. Lubię czytać wpisy, nad którymi ktoś się napracował. W których widać pasję i fakt, że książkę przeczytał. Jednak, gdy Wasza recenzja liczy sobie marny akapicik, w którym na "recenzję" przeznaczone jest kilka zdań to coś jest jednak nie w porządku. Zamiast pisać: "Bardzo polubiłem bohaterów, również podobała mi się fabuła. Książka trzyma w napięciu i jestem pewien, że będzie Wam się podobać. Polecam każdemu.", rozłóżcie to na części. Każdy element powieści rozłóżcie na kawałki i opiszcie z osobna. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, jednak sam wyznaję zasadę, że na każdy element powieści powinien być przeznaczony jeden akapit. I od razu czyta się lepiej.

Po czwarte - za dużo cukru

Rozumiem, że blog to "luźniejsza" sfera i nie wszyscy decydują się na sięganie po głębsze, trudniejsze tematy. Ale na miłość boską, krew zalewa mnie ponownie, gdy widzę, że ktoś w recenzji zawiera stwierdzenia typu: "Książka jest fajna", "ten bohater był naprawdę słodki", "styl autora jest super". Pisanie potocznym językiem jest błędem, a Wy przecież błędów nie chcecie popełniać. Poza tym jeżeli w recenzji ktoś rozwodzi się nad jedną postacią i jego niesamowitością, och, ach, no cóż, wtedy to nie jest recenzja. Jednak to zdarza się rzadko, a może mam szczęście, że trafiłem na "słodką recenzję" tylko kilka razy w życiu. 

Po piąte - nie będę czytać tego samego milion razy

To już nie zależy od Ciebie, blogerze, ale od mojego prywatnego upodobania. Wolę przeczytać recenzję książki, o której mało słyszałem niż po raz setny czytać wpis o powieści z TOP10 Empika lub oglądać zdjęcia Twojego zniszczonego dziennika.

Ten tekst potraktujcie z dystansem. Spokojnie, każdy popełnia błędy i każdy może się jeszcze wiele nauczyć. I mam nadzieję, że ktoś, kto zgrzeszył, czyniąc jeden z tych punktów, przejdzie na dobrą drogę! Amen. Yhm, to znaczy, do napisania!
 

27 komentarzy:

  1. Trafione w sedno! Widzę, że nie tylko ja mam podobne uczucia, czytając niektóre recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a to tylko wierzchołek góry lodowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do spoilerów - taaak! To chyba największa bolączka większości blogowych recenzji, a raczej "recenzji", bo nie da się tak nazwać tekstu, w którym trzy akapity to opis fabuły, a jeden to właściwie zalążek recenzji z prawdziwego zdarzenia... I na tym koniec. :D
    Sama staram się fabułę tylko lekko zarysować, a całą powieść rozłożyć na części i o każdej coś napisać, przeanalizować, scharakteryzować, bo o to chodzi w recenzjach :) a także o to, by się ciągle doskonalić i uczyć, także na błędach.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po części się zgadzam, ale z drugiej strony nie ma nic nudniejszego od szablonowej, długiej na kilometr i nudnej recenzji. To nie o to chodzi, żeby rozbierać na czynniki pierwsze każdy najmniejszy szczegół powieści. Cel jest prosty - zachęcić lub zniechęcić kogoś do przeczytania jakiejś książki. Są takie blogi, na których każda recenzja wgląda dokładnie tak samo i już po pierwszych kilku zdaniach można przewidzieć co autor dalej napisał, bo przecież musi być standardowo: akapicik o fabule, bohaterach, stylu pisania, okładce i kilka zdań podsumowania. No ileż można, ja się pytam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, jednak chodzi mi bardziej o to, że jeśli o samej fabule i jej częściach mają być trzy/cztery zdania to lepiej rozbić to i rozpisać. A jak się to opanuje to można bawić się z formą recenzji :)

      Usuń
  5. Ha, to może lepiej do mnie nie wchodź, bo się boję, że się rozczarujesz :D a tak poważnie, to chyba nie jest u mnie tak źle jak piszesz :) ja nie lubię za to komentarzy typu - "super książka, cho no do mnie" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z większością, chociaż co do długości recenzji... Jeżeli ma dwa, w miarę rozbudowane, ale konkretne akapity, mnie to wystarcza. Gorzej (w nawiązaniu do punktu pierwszego Twego tekstu) gdy recenzja ma dwa akapity, przy czym ponad połowę zajmuje opis fabuły, oględny bohaterów bądź opis z tyłu okładki. Wolę, gdy w recenzjach wyszczególnione są subiektywne wady i zalety książki, bo wtedy wiem, że ktoś zwraca uwagę na to samo co ja w książce i ceni sobie podobne elementy. A pisanie po raz enty, że X mnie irytowała, ale Y wszystko wymagrodził jest po prostu... no tak oklepane, że już nie mogę. Nawet jeżeli faktycznie tak jest, to lepiej ująć to w jakieś zgrabniejsze zdanie, a i jeszcze lepiej, przytoczyć przykład :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście chodziło mi o przykład zachowania bohaterki nie będący spojlerem xD

      Usuń
    2. Ma się rozumieć - lepiej treściwe dwa akapity niż obłędna ilość lania wody. Spotkałem się jednak kiedyś z takimi wpisami, w których na recenzje lub po prostu wypisanie opinii były przeznaczone dosłownie dwa, trzy, góra cztery zdania. No to ja czegoś takiego nie uznaję po prostu c:

      Usuń
    3. Tak, też takowe widziałam... Praktycznie nic się nie można dowiedzieć o książce innego, niż to, czym próbuje wypromować książkę wydawnictwo. Ileż to na okłądkach jest czasem sloganów "Epicka opowieść, ponadczasowi bohaterowie", albo "Poleca ten i ten, autor tego i tego" i w recenzji więcej jest odwołań do innej książki i porównań niż treściwych opinii o samej recenzowanej książce. Zgroza ;_;

      Usuń
  7. A najgorzej jak tekst wyśrodkowany i co trzy linijki przerwa na cytacik. No. Idealnie. :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze kolorowa czcionka, miód dla oczu :')

      Usuń
  8. To spróbuj w takim razie tutaj: http://ltura.blogspot.com
    Dlaczego? Po pierwsze, jestem stary, nie bawi mnie młodzieżowa literatura i taki styl pisania, po drugie, nie żebrzę po wydawnictwach. Piszę przede wszystkim o literaturze faktu. Pozdrawiam i życzę owocnego czytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkowicie się zgadzam! Mimo że prowadzę bloga od dobrych dwóch lat to mam świadomość, że nie mam pojęcia o prawdziwych recenzjach i prawdopodobnie popełniam nadal mnóstwo błędów, ale krew mnie zalewa, gdy ktoś streszcza akcję całej książki... O obrazkowych kursorach, ruchomym tle i innych chyba nie muszę wspominać :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i mam pytanie. Sam robiłeś szablon czy ktoś robił Ci go na zamówienie?

      Usuń
    2. Darmowy, link znajduje się w stopce. :)

      Usuń
  10. Ciesze się, ze powstał tego typu post. Faktem jest, że te zagadnienia w blogosferze zazwyczaj pozostają tematami tabu i dobrze że ktoś nie boi się ich poruszać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dość surowo ale zgodzić się można. Są takie blogi, na których przeczytam recenzje mimo, że czytałam o tych książkach już setki recenzji. Wszystko to kwestia gustu albo się to czuje albo nie.

    pokolenie-zaczytanych

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo się cieszę, że ktoś ma podobne zdanie. Szczególnie jeżeli chodzi o zawartość recenzji w recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Heeej, żaden punkt mnie nie opisuje :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że ktoś w taki sposób opowiedziało tych "mankamentach" recenzji, bo niby są to sprawy oczywiste a jednak nadal na niektóre z tych punktów się natykam. Sama jedynie czytam recenzję, więc na razie pewnie łatwo jest mi się wypowiadać, ale zabierając się (kiedyś) w przyszłości za własnego bloga coś taka lista się przyda. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ohoho, chyba nie popełniam aż takich błędów. :DD Zgadzam się ze wszystkim.
    Pomijając same teksty... Mnie najczęściej odrzuca też szablon. Milion kolorów, najlepiej połączenie najbardziej kontrastujących ze sobą. Widzę takie coś i nawet nie przewijam niżej. W głowie tylko myśl: "UCIEKAJ!"

    OdpowiedzUsuń
  16. Pod wszystkim się podpisuję i jeszcze dodam - blogi o czcionkach zbyt małych dla komfortowego czytania, lub w kolorach zbyt podobnych do tła. Ogólnie przyjemność z "narzędzia" -lub po prostu brak dyskomfortu - też musi być.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj tak, ja z kolei prawie nigdy nie czytam recenzji blogerek, raz mi się zdarzyło. Jak ja się cieszyłam, że pisała o mojej ulubionej książe, którą znałam niemalże na pamięć! Czemu? Pierwszy akapit- masa spojlerów. Zwróciłam jej grzecznie uwagę, że w recenzjach nie powinno pojawić się informacje typu "ten umarł", "ten ją zabił". Wtedy pierwszy i ostatni zawotałam na jej blogu. Wpis taki prawdziwy :')

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj tak, ja z kolei prawie nigdy nie czytam recenzji blogerek, raz mi się zdarzyło. Jak ja się cieszyłam, że pisała o mojej ulubionej książe, którą znałam niemalże na pamięć! Czemu? Pierwszy akapit- masa spojlerów. Zwróciłam jej grzecznie uwagę, że w recenzjach nie powinno pojawić się informacje typu "ten umarł", "ten ją zabił". Wtedy pierwszy i ostatni zawotałam na jej blogu. Wpis taki prawdziwy :')

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam Twoje posty 😂💕
    Ten post jest taki prawdziwy :")
    Ileż to razy spotkałam się z recenzją, w której w pierwszym zdaniu był SPOILER...
    Swoją drogą zrobiłoby mi się megamiło, gdybyś wpadł do mnie (na bloga oczywiście, chociaż na jakąś herbatę też zapraszam). No i w sumie możesz mi wytknąć wszystkie błędy w recenzji! (to zdanie zabrzmiało trochę sarkastycznie i wrednie, a nie miało).
    Pozdrawiam
    Muminek <3
    ksiazkowa-dolina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Twoje posty 😂💕
    Ten post jest taki prawdziwy :")
    Ileż to razy spotkałam się z recenzją, w której w pierwszym zdaniu był SPOILER...
    Swoją drogą zrobiłoby mi się megamiło, gdybyś wpadł do mnie (na bloga oczywiście, chociaż na jakąś herbatę też zapraszam). No i w sumie możesz mi wytknąć wszystkie błędy w recenzji! (to zdanie zabrzmiało trochę sarkastycznie i wrednie, a nie miało).
    Pozdrawiam
    Muminek <3
    ksiazkowa-dolina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń