Z pamiętnika samobójcy


Hej! Nareszcie się wyspałem i wracam do Was z recenzją książki, która zachwyca wydaniem. Wiem, wiem, nie ocenia się książki po okładce, ale w tym przypadku nie można się powstrzymać. Ładnie wydana powieść to może nie połowa, ale jakaś część sukcesu na pewno. No to zagłębmy się w takim razie w fabułę!

Piętnastoletni Jeff trafia do szpitala psychiatrycznego po nieudanej próbie samobójczej. Ma spędzić czterdzieści pięć dni w specjalnym programie dla nastolatków. Chłopak jednak uparcie odmawia rozmawiania o tym, co się wydarzyło. Nie jest szczery nawet z samym sobą. Czego wstydzi się tak bardzo, że nie chce dalej żyć? 

Opis książki jest niezwykle zachęcający i w pewnym stopniu mylący. Myślałem, że będzie to powieść, w której główny bohater to rzeczywiście tak bardzo tajemnicza postać, która bije się z myślami i "nie jest szczera nawet ze sobą". Czy tak jest? Nie. Czy cały wpis będzie opierać się na tym, jak bardzo nie polubiłem głównego bohatera? Być może. 

Książka zaczyna się naprawdę świetnie, pierwszy akapit wręcz mnie zachwycił. Może zachwyci i Was:

"Czytałem, że kiedy astronauci wracają na Ziemię z przestrzeni kosmicznej, nie mogą powstrzymać wymiotów. Powietrze cuchnie im gnijącym mięsem. My nie zauważamy tego smrodu, bo do niego przywykliśmy, a przecież w tym, czym oddychamy, są najróżniejsze zanieczyszczenia, chemikalia i pozostałe syfy, którymi skaziliśmy środowisko. Wtedy rozpylamy wokół siebie jeszcze inne świństwa, żeby ładniej pachniało. Zupełnie jakby nasza planeta była starym samochodem, w którym na lusterku wiesz się choinkę o woni runa leśnego"

Na tym jednak mądrość głównego bohatera się kończy i im dalej w las (tutaj w psychiatryk), tym gorzej. Pewnie od razu będę zbesztany za to, że nie jestem psychologiem i nie mnie oceniać osobowość osoby, która zdecydowała się na samobójstwo, no ale jestem czytelnikiem i w pewnym sensie mogę. Więc spróbuję. Z jednej strony mamy młodego chłopaka, piętnastolatka, który nie grzeszy mądrością. I właśnie dlatego nad tą lekturą tak długo myślałem. Skoro wybrał śmierć, co, nie oszukujmy się, wymaga dużej odwagi i dojrzałości, to jak może być tak... płytki? W całej powieści jest masa innych bohaterów, którzy wydają się być bardziej "ogarnięci" i mają o wiele bardziej interesujące historie. 

Książka w formie dziennika, bo z taką mamy tu do czynienia, ma to do siebie, że trudno w niej ocenić styl autora. Bo to, że pisze prostym, typowym dla nastolatka językiem jest okej. Ale fakt, że gdy czytałem książkę ciągle towarzyszyła mi myśl "ja napisałbym to lepiej" to drugie. Wszystko w tej książce było tak mdłe i nijakie, że gdyby nie mówiła o tak dużym problemie, nie miałbym oporów, żeby wymieszać ją z błotem. Naprawdę. Poza tym, miałem też duży problem, żeby jakoś wgłębić się w fabułę. Miałem wrażenie, że bohaterowie nie mają osobowości, a wyróżnia ich jedynie ogólnie zarysowany problem, który próbują "wyleczyć". 

No i cóż więcej mogę powiedzieć. Książkę przeczytałem szybko i tak samo szybko wyparowała ona z mojego umysłu, co jest chyba najgorszą rekomendacją dla powieści, która powinna poruszać i dawać młodzieży do myślenia. Według mnie - troszkę niewypał. A zapowiadało się - jak zwykle - niesamowicie.



Tytuł: Notatki samobójcy
Autor: Michael Thomas Ford
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Co ciekawe - książka pochodzi z serii Zbliżenia, w której znajduje się także niesamowita powieść "Zanim umrę" Jenny Downham. Polecam!

Moja ocena: 4/10



8 komentarzy:

  1. No cóż, chciałam przeczytać, ale skoro tak... To w sumie nawet lepiej, nie będę musiała sama się z tym mierzyć hahaha A 'Zanim umrę' jest genialne! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Opis świetny, ten pierwszy cytat również bardzo intrygujący i książka naprawdę mogła mieć potencjał, więc szkoda, że jednak do najlepszych nie należy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, po okładce i opisie miałam nadzieję na kolejną perełkę, a tu klops... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A taką miałam nadzieję, że jest fajna, bo zapowiadała się genialnie ;_;

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka wspaniała, szkoda że zawartość słaba :) odpuszczę, ale po "Zanim umrę" sięgnę na 100%!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromnie ubolewam nad niewypałem tej książki, aczkolwiek bliżej przyjrzę się ksiażce pt. "Zanim umrę". Czy napisałes już jej recenzję? Jeżeli tak to poproszę o link :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Link: http://ksiazkowy-chaos.blogspot.com/2013/09/1-zanim-umre.html
      Ale uprzedzam, że jest to bodajże jedna z pierwszych recenzji, więc językowo jest po prostu dnem. :D

      Usuń
  7. Kiedy podchodzi sie do takich książek, o takiej tematyce, człowiek spodziewa się czegoś adekwatnego, czegoś, co nas zachwyci i jednocześnie wprawi w stan dumania. A jeśli w międzyczasie okazuje się, że jest inaczej... Czyżby lekki zawód? niemniej, chyba nie sięgnę, skoro mówisz, że latwo idzie o niej zapomnieć :)

    OdpowiedzUsuń