Puzzle zwane życiem


Powstało tak wiele książek o tematyce wojennej i będzie ich coraz więcej - bo wojna to temat, który żyje obok nas. Wraz z rozwojem człowieka, państw, świata, wraz z biegiem czasu. Wojna była zawsze i - niestety - jest i będzie zawsze.Dopóki nie wygryziemy się nawzajem. Bo człowiek już taki jest, że w spokoju długo żyć nie może. I najsmutniejsze jest to, że to wszystko jest prawdą. Nikt nie chce umierać, cierpieć ani patrzeć na śmierć. A mimo to powstają nowe konflikty, a stare rozrachunki są odświeżane. Ale w tych wszystkich sporach nie warto patrzeć na ludzi, którzy tymi konfliktami kierują - na uwadze mieć trzeba uczucia zwykłego człowieka, który żyje nikomu nie wadząc, a za chwilę musi brać udział w walce o śmierć i życie. I los takiego człowieka opisany jest w "Odłamkach".

Ismet kocha teatr, chce się umawiać na randki i pić wino z przyjaciółmi. Ale w rozdartej okrutnym konfliktem etnicznym Bośni nie ma na to miejsca. Po dramatycznych wydarzeniach chłopak zostawia całą rodzinę. Zostaje uchodźcą. Jednak ucieczka do amerykańskiego raju tylko pozornie jest wybawieniem…

"Odłamki" to zbiór scen z całego życia. Może nam się wydawać, że błahych, mało istotnych. Ale to właśnie takie proste momenty składają się na cały ciąg istnienia na ziemi i właśnie tak było w przypadku głównego bohatera. Przez jego pozornie proste życie przeplatają się konflikty - nie tylko te wojenne, ale często rodzinne. Poznajemy go od najwcześniejszych wspomnień, by potem poruszać się pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Krążymy wokół zapamiętanych chwil, które mają niewyobrażalne skutki w teraźniejszości. Tak jak w życiu. Ta książka to po prostu życie człowieka. 

I wcale nie mówię, że to łatwa książka - po pierwsze mówi o naprawdę trudnym temacie. Po drugie - nie czyta się jej łatwo. Ba, zdziwiłbym się, gdyby czytało ją się szybko i ot tak. Nie, to nie jest typowa, komercyjna książka, ze schematycznymi bohaterami i przewidywalnym zakończeniem. "Odłamki" to powieść trudna i trzeba się na to przygotować. Może spędzicie przy niej więcej czasu niż oczekiwaliście, ale finalnie będziecie czuć, że było warto. Na pewno wyciągniecie jakieś wnioski, bo wiadomo, poprzez doświadczenie zbieramy ich najwięcej. Powieść ta jest na pewno zbiorem doświadczeń i tego odmówić jej nie można. 

"Ludzie naprawdę okazali się "aż tak głupi". Wojna wybuchła naprawdę."

Jednak pomimo tego, że, tak jak napisałem wcześniej, książki nie czyta się łatwo, to jest ona napisana niezwykle prostym językiem. Z pewnością trafi on do każdego człowieka. To, co bardzo mi się podobało, to fakt, że wspomnienia z dzieciństwa są pisane językiem dziecka. Inteligentnego dziecka, ale nadal dziecka. Natomiast w późniejszych wspomnieniach, Ismet jest dorosły, lecz nadal jego język jest prosty. Widać, że jego język, sposób bycia jest przesiąknięty doświadczeniami z młodości. I powtórzę się jeszcze raz - właśnie to zachowanie mówi nam, że bohater to też człowiek. Możecie nie zrozumieć, co teraz próbuje przekazać, ale chodzi mi tylko o jedną rzecz. W tej książce, jako nielicznej, czuje się jakby bohater był tuż obok nas. Nie jest on schematyczny i przewidywalny. Ma charakter i to czuć. 

Z trudem przychodzi mi podsumować tę powieść. Jest to niezwykle trudne, bo "Odłamki" to złożona i przepełniona życiowym doświadczeniem książka. Powieść ta to nic innego jak puzzle - chwile, momenty, zapamiętane wydarzenia z całego życia, które zebrane w jedno dają... życie. Popękane, pełne zniszczeń, wojny, ale gdy pozbieramy je w jedno to uzyskamy powieść o człowieku. Po prostu. I to jest chyba w tym najlepsze, że pomiędzy konfliktami i śmiercią odnajdziemy zwykłego, szarego człowieka, którego wnętrze przepełnia niezliczona ilość barw. 


Moja ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu SQN. Ten fakt nie wpłynął na moją ocenę.

1 komentarz:

  1. Ta recenzja jest świetna, chociaż brakowało mi jeszcze czegoś w środku... Takiego dopełnienia tej ładnej całości. Jednak i tak się rozpisałeś, przekonując mnie tym samym do jej przeczytania. Wiesz, że dzisiaj widziałam "Odłamki" w mojej bibliotece? Jakoś to zjawisko się nazywa - że widzę najpierw książkę, a potem upz, piszesz o niej recenzję.... Ale wracając -miałam już maksymalny limit i nie mogłam jej wypożyczyć (eh, życie życie jest nobelon) jednak chyba to zrobię...
    Temat wojny od zawsze mnie interesował. Kamienie na Szaniec, Złodziejka Książek itd. - wszystko to bardzo mi się podobało.
    Nie mam pojęcia, czy to mi się spodoba, z książkami o tej tematyce zawsze jest trudno - bo za ciężka, za dużo faktów, bo nudna... Ale ta zapowiada się naprawdę ciekawie.
    Szczególnie interesują mnie fragmenty książki z czasów, gdy Ismet był dzieckiem (czy ktoś zrozumiał?) bo dzieci wojnę, nawet jej początku, konflikty, odbierają różnie... I zwykle bardzo ciekawie.
    Książki bez przesłania, to strata czasu...
    Podobało mi się, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń